sobota, 2 sierpnia 2014

Rozdział 9

-Musisz mi pomóc....
-Co ty tutaj robisz? - zapytałam zdziwiona widząc w drzwiach Harry'ego.
-Musimy porozmawiać. - Nie czekając na zaproszenie wparował do środka.
-Czy ty się czasem nie zapominasz? Nie chcę z tobą rozmawiać, wyjdź stąd! - wskazałam palcem na drzwi.
-Proszę, po prostu mnie posłuchaj. - Westchnęłam i usiadłam koło niego na kanapie.
-A więc? - zapytałam przerywając chwilę ciszy.
-Więc..-zaczął powoli. Zaczynałam się denerwować.
-Zaczniesz w końcu, czy mam ci pomóc? - zapytałam.
-Przemyślałem wszystko i chyba wiem co czuję. Chcę być z tobą, nie zrobię ci już nic złego. Przypomnij sobie te chwilę spędzone razem. Proszę cię, daj mi szansę. - chwycił moje dłonie. Spojrzałam na nie i je wyrwałam. Zaczęłam się odsuwać kręcąc głową. Spojrzał na mnie zdziwiony.
-Mówiłaś, że się we mnie zakochałaś, gdyby to była prawda nie przeszło by ci tak szybko.
-Mówiłam, że myślałam, że się w tobie zakochałam. Masz racje, gdyby tak było,  skakałabym teraz ze szczęścia. A tak nie jest. Chyba masz dzisiaj koncert, powinieneś już wyjść. - Powiedziałam zestresowana na jednym oddechu.
-Nie wierzę ci. To co nasz łączyło, to nie było zwykłe uczucie. Nie oszukasz mnie, dobrze cię znam. - zaczął powoli do mnie podchodzić. - Po prostu boisz się, że znowu ci to zrobię. Spokojnie, obiecuję. To już więcej się nie powtórzy.
-Zostaw mnie. To nic nie znaczyło, a ty nie znasz mnie wcale! - krzyknęłam i wycofałam jeszcze dalej.
 -Nie odkochałabyś się tak szybko. Chyba, że masz kogoś? - spojrzał na mnie spode łba.
-Jesteś zbyt pewny siebie. Nie twój interes. - starałam się na niego nie patrzeć.
-Czyli to prawda...Tak szybko znalazłaś sobie kogoś? Bardzo mi miło.
-Nie powiedziałam, że znalazłam. Jeśli nawet to powinieneś mieć to w dupie. - nie chciałam mu mówić o Lousie, nie powinien wiedzieć.
-
Ten tylko zaśmiał się bezczelnie.
-Anastazja nie wydurniaj się. - dopadł do mnie i przygniótł mnie do szklanej szafki za mną. Złapał moją dłoń i zaczął całować mnie po szyi. Wyrwałam się i zamachnęłam, żeby dać mu z liścia. Nagle poczułam straszny ból w prawej dłoni. Usłyszałam trzask i zobaczyłam ciepłą krew spływającą po całej ręce. Spojrzałam przerażona najpierw na nią, a potem na Harry'ego. Obróciłam się i oboje zobaczyliśmy rozwaloną szklaną szafkę. Otworzyłam usta ze zdziwienia. Znowu spojrzałam na chłopaka.
-Wypierdalaj stąd. Natychmiast. - wycedziłam przez zęby.
-Anasta....-zaczął.
-SPIERDALAJ! - wrzasnęłam. Ten posłusznie opuścił mieszkanie i trzasnął drzwiami. Zaczęłam zbierać szkło. Podparłam się na ziemi o rękach zostawiając za sobą krwawe odciski dłoni. ,,Nie, trzeba najpierw zająć się ręką" - pomyślałam. Siadłam przy blacie w kuchni. Powoli wyciągnęłam kawałek szkła, który utkwił w ranie. Syknęłam przy tym z bólu. Odkaziłam i zabandażowałam rękę. Moja sprawność ruchowa była ograniczona. Udałam się jednak do salonu, zebrałam i wyrzuciłam szkło. Starłam z podłogi krew i usiadłam na kanapie. Co ja powiem Louisowi? Moja ręka była cała pocięta. Jeżeli powiem mu prawdę pokłóci się z Harrym, może się pobiją. Wywalą go z zespołu i to będzie tylko moja wina. Z drugiej strony nie uwierzy mi, że się nie cięłam i rany powstały przez przypadek. Pozostało mi to tylko ukrywać. I to chyba było najlepsze rozwiązanie. Siedziałam tak jeszcze chwilę, po czym pojechałam kupić taką samą szafkę. Nie była duża, więc nie miałam z nią większego problemu. Nie zmienia to faktu, że ręka dokuczała mi cały dzień niemiłosiernie. Kiedy nowy mebel stał już w salonie poszłam na górę, żeby się przygotować. Tomlinson miał zjawić się za jakąś godzinę. Założyłam moją starą, wielką bluzę jeszcze z czasów odchudzania, jakieś przedarte jeansy. Nie malowałam się, nie za bardzo mi się chciało. Zostawiłam rozpuszczone włosy. Usiadłam na kanapie na dole, zawinęłam się w koc.Oglądałam jakiś durny teleturniej w telewizji, kiedy drzwi się otworzyły.
-Jestem kochanie! - krzyknął Lousi. Wszedł do salonu uśmiechnięty. Podszedł do mnie i mnie pocałował. Położył się na kanapie z głową na moich kolanach i spojrzał na mnie. Ja w tym czasie bawiłam się jego włosami. Starałam się nie wykonywać żadnych gwałtownych ruchów, żeby rękaw mi się nie podwinął.
-Zamawiamy pizze? - zapytałam naglę.
-Pewnie, daj mi chwilę. - wstał i wyszedł do pokoju obok. Odprowadziłam go wzrokiem. Po chwili wrócił, usiadł obok mnie, i przekręcił tak, że siedziałam teraz na jego kolanach. Złączył nasze usta w delikatnym pocałunku. Uśmiechnęłam się, kiedy ten
http://media.tumblr.com/7a4bd596f4e919ae9d8ffd1f0f3d7ef4/tumblr_ml1mipvfAn1snl0dqo1_500.gifdelikatnie przygryzł moją dolną wargę. zaplotłam mu ręce za głową. Ten odchylił się i spojrzał na mnie
-Jak się cieszę, że jesteś ze mną i już nic złego się nie dzieje.
 -I dziać się nie będzie. - uśmiechnęłam się blado. Było mi źle, z tym, że nie powiedziałam mu o zajściu sprzed kilku godzin. Nagle on odchylił się jeszcze bardziej i oparł głowę o moją prawą rękę.
Zacisnęłam zęby z bólu, ale nie dałam niczego po sobie poznać. Siedzieliśmy tak chwilę. Moje katusze przerwał dzwonek do drzwi.
-JA OTWORZE! - krzyknęłam i szybko uciekłam do przedpokoju, po drodze masując swoją rękę.
-Witam, 20,60 się zależy. - przywitał się niezbyt przyjaźnie sprzedawca.
-Masz 21, tylko nie szalej za bardzo. - zamknęłam drzwi a tamten odszedł obrażony.
Zawołałam Louisa i oboje siedliśmy na tarasie. Jedliśmy i śmialiśmy się ze wszystkiego. Chłopak opowiadał co robili na próbie.
-....no i oprócz tego Harry zachowywał się strasznie dziwnie. Przyszedł wkurwiony, nie chciał rozmawiać i rzucił tylko, że życzy mi powodzenia. Wiesz coś o tym. - spojrzał na mnie podejrzliwie.
Ja tylko pokręciłam głową, że nie i dalej rysowałam coś w plamie sosu na talerzu.
-Idę się myć. Jestem dzisiaj zmęczona, obejrzymy coś najwyżej potem i możemy się trochę pobawić. - zaśmiałam się. On tylko poruszył znacząco brwiami.
Wstałam od stołu i udałam się do łazienki. Rozebrałam się, rozwinęłam zabandażowaną rękę i weszłam pod prysznic. Skończyłam się na tym, że trzymałam ją wystawioną przed kabinę, bo nie mogłam wytrzymać tego pieczenia. Z mokrymi włosami wyszłam i zawinęłam się w ręcznik. Stałam przed lustrem i włączyłam suszarkę. Przez jej szum nie usłyszałam jak ktoś wchodzi do pomieszczenia.
-Przepraszam, że przeszkadzam, ale tak dawno cię nie.....co to kurwa jest? - zapytał Tomlinson wskazując na moją rękę.
-Cięłaś się...-stwierdził.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz