wtorek, 5 sierpnia 2014

Rozdział 14

Harry wyszedł i pozostawił mnie samą z moimi myślami. Czułam się fatalnie, bo przecież przeze mnie Louis nas znienawidził. Nie umiem ubrać w słowa myśli, które przelatują przez moją głowę. Ciekawe, co Tomlinson teraz robi? No i jak wygląda po bójce? O mój boże, Harry mógł mu zrobić krzywdę. Wzięłam telefon do ręki z zamiarem zadzwonienia do Nialla. Odblokowałam ekran i spojrzałam na tapetę. Uśmiechnęłam się smutno, kiedy zobaczyłam nasze wspólne zdjęcie. Tak, mina bardzo w stylu Lou. Wybrałam numer.
-Hallooo? - usłyszałam zaspany głos blondyna.
-Cześć, sorry, że tak wcześnie, ale chciałam się dowiedzieć co z Louisem, Harry mu coś zrobił?
-A nie wkurwiaj mnie nawet z nim, Harry nic nie zdążył zrobić bo Tomlinson skoczył mu na plecy. Nic mu nie jest, bardziej martwiliśmy się o Harry'ego. Przez całą noc nie odbierał telefonu, ale teraz już jest z nami i chyba mu lepiej. Louis siedzi u siebie i nie chce wyjść, w sumie teraz nikt go o to nie prosi, przesadził wczoraj i tyle.- dokończył zdenerwowany.
-Myślisz, że się pogodzimy? - wypaliłam naglę.
-Ja....ja naprawdę nie wiem An, mam nadzieję, że mu przejdzie. Ale cokolwiek by się nie działo nie trać szacunku do siebie, nie lataj za nim, bo oboje dobrze wiemy, że to była jego wina i ty masz racje. Jeżeli jest kretynem, to trudno, znajdziesz kogoś lepszego. - wsłuchiwałam się w każde jego słowo. Pocieszał mnie i mówił, jakby to już miał być koniec. Zaczęłam cicho płakać, tak, żeby nie słyszał. Kiedy skończył powiedziałam:
-Wiesz, masz racje, ale ja już muszę kończyć. Pozdrów wszystkich, na razie. - szybko rozłączyłam się i dałam upust swoim emocjom. Leżałam na kanapie i wpatrywałam się w sufit.




***********Oczami Louisa***********



Leżałem na łóżku wpatrzony w sufit. Ciekawe co ona teraz robi. Płacze? Śpi? Usłyszałem trzask drzwi. Czyli Harry wrócił, po całej nocy u niej. No i jak ja mam się nie denerwować? Był lepszym przyjacielem niż ja chłopakiem. Nie zdziwiłbym się, gdyby już nie chciała do mnie wrócić. Mam ich wszystkich przeprosić i zobaczyć co będzie dalej? Tak to zdecydowanie dobry pomysł. Wstałem z łóżka i udałem się w stronę drzwi. Kiedy chciałem nacisnąć klamkę coś mnie powstrzymało. Kurwa, Harry był u niej całą noc. CAŁĄ NOC. Pewnie razem z nią spał, przytulał się do niej i Bóg wie co jeszcze. Nie, on już nie był moim przyjacielem, a z Anastazją nie chciałem mieć nic wspólnego. Oddaliłem się od drzwi i z powrotem rzuciłem się na łóżko. W sumie nie wiadomo czy był u niej. Po bójce po prostu wyszedł i wrócił teraz. Wymyślam sobie znowu, tak jak z tą malinką. Zacząłem wariować. Niepewnym krokiem udałem się na dół. Zobaczyłem całą 4 w salonie. Wszyscy wsłuchiwali się w słowa Harry'ego.
-Cześć...-powiedziałem niepewnie. Spojrzeli na mnie zdziwieni i zamilkli.
-Słuchajcie, chciałem was wszystkich przeprosić, a zwłaszcza ciebie, Harry - zwróciłem się do chłopaka. Miał podkrążone oczy, czyli nie spał całą noc.
-Naprawdę wiem, że przesadziłem, to wszystko to moja...
-Ona płacze przez ciebie cały czas, całą noc płakała. - nagle wstał wściekły Harry. Czyli jednak był u niej.
-A ty skąd to wiesz? - zapytałem wściekły.
-Bo siedziałem u niej i wysłuchiwałem jak to strasznie za tobą tęskni i strasznie cię kocha, nawet się zdarzyło jej powiedzieć, że to jest jej wina i miała cię zamiar przepraszać. Kiedy spałem na kanapie z góry słyszałem tylko, jak nie może spać! Kurwa, naprawdę to przeżywa i nie wie co ma ze sobą zrobić a ty marnujesz swój czas z nami zamiast lecieć do niej i na kolanach błagać o wybaczenie! No już! Zapierdalaj do niej! - cały czas krzyczał i wskazywał na drzwi. Zdziwiło mnie jego zachowanie, jakby chodziło o coś więcej niż tylko troskę do niej, ale nie przywiązywałem do tego zbytniej uwagi.
-Ja nie mogę do niej jechać, ja nie potrafię...-zacząłem, ale ten znowu mi przerwał.
-Czego się boisz? Odrzucenia? Na pewno wam się uda i wszystko będzie dobrze jak będziesz tutaj siedział na dupie i czekał na jebany cud! Kurwa Louis, dorośnij! Jedź do niej! - Harry cały się trząsł. Pokiwałem tylko głową i wyszedłem z domu. Wsiadłem do samochodu i z piskiem opon ruszyłem w stronę jej osiedla.



********************Oczami Harry'ego******************


Patrzyłem na niego jak odjeżdża. Nie dość, że wszystko mnie bolało, to byłem wściekły. Chłopcy patrzyli na mnie zdziwieni. Usiadłem na kanapie i zakryłem twarz dłońmi.
-Dlaczego tak strasznie chcesz to ratować, skoro sam ją kochasz? - zapytał nagle Zayn.
-Co? - podniosłem się gwałtownie i spojrzałem na nich.
-Harry, proszę cię. Znamy się dobrze, wszyscy widzimy, że coś między wami jest. Wczoraj nie spuszczałeś z niej wzroku, cały czas u niej siedzisz, pomagasz jej. Tak właściwie, to się dzieje od pierwszego spotkania. Potem pojawił się Lou i wszystko między wami się zepsuło. Dlaczego to robisz? - skończył swój monolog Liam.
-Bo widzę, że go kocha. Jego, nie mnie. Skoro ma być z nim szczęśliwa, to zrobię wszystko, żeby ten kretyn jej to zapewnił. - wstałem i zacząłem krążyć po pokoju niespokojnie.
 -Ej stary, wiesz, że zakochasz się jeszcze milion razy. - starał się mnie pocieszyć Niall.
-Ja wiem, ale z nią to jest coś innego. Ja pomagałem jej, a ona mi. I właściwie od tego się zaczęło. Teraz ja pomagam jej w związku z kurwa największym idiotą naszego pokolenia. - przewróciłem oczami.
-Matko, serio cię wzięło...-zdziwił się Liam.
-Jak cholera. - dodałem.



****************Oczami Anastazji********************


Leżałam z twarzą w dole i nie kontrolowałam czasu. Wyłam w poduszkę od kiedy wyszedł Harry. Na chwilę moje myśli odbiegły od Lou. Jezu, Styles był takim świetnym przyjacielem. Może do niego zadzwonię i mu podziękuję za pomoc? Nie, po prostu się z nim dzisiaj wieczorem zobaczę, na pewno do mnie przyjedzie. Z drugiej strony dziwiły mnie moje reakcje na jego dotyk. Te dreszcze i to wszystko było bardzo dziwne. Nieee..nie mogłabym się w nim zakochać, już tak kiedyś myślałam. To na pewno nie to, ja kocham Louisa. Tak, zdecydowanie.
Wstałam i snułam się po pomieszczeniach bez celu. Nagle ktoś gwałtownie otworzył drzwi.
-Anastazja! - usłyszałam dobrze znany mi kłos. Nagle mnie zamurowało, stałam w miejscu i nie mogłam się ruszyć. Zobaczyłam, jak Louis wchodzi do pokoju. Otrząsnęłam się i łamiącym głosem zapytałam:
-Co ty tutaj robisz?
-Przyszedłem cię przeprosić. - stanął przede mną i spojrzał mi w oczy. - Naprawdę, nie wiem co we mnie wstąpiło, nie chciałem, żebyś tak się poczuła. Przepraszam, nie wiem co jeszcze mogę powiedzieć.
-I co? Myślisz, że ja tak po prostu rzucę ci się na szyję? - mówiłam spokojnie, chociaż właśnie to miałam ochotę zrobić.
-Nie, ale chciałbym to naprawić. - powiedział i spuścił spojrzenie w dół.
-Ja też bym chciała, żeby było dobrze. Ale ostatnio wiele przeszłam, nie chce się na razie znowu wiązać. Przepraszam, ale przynajmniej na razie możemy zostać przyjaciółmi. - podjęłam tą decyzję bez większego namysłu. Doszłam do tego wniosku równocześnie z tym, kiedy to mówiłam.
-Anastazja,  proszę cię...-spojrzał mi w oczy i powiedział cicho.
-Lou, ja sama nie wiem co mam robić, zrozum mnie. 
-Staram się, ale jesteś dla mnie ważna i nie dam ci się znowu wyrzucić. Tym razem nie odejdę, nie popełnię znowu tego samego błędu. - Chwycił mnie za ręce i przyciągnął mnie do siebie. Wtuliłam się w jego tors i rozryczałam się na dobre. Staliśmy tak chwilę, kiedy chłopak zapytał:
-Chcesz zapalić? - pokiwałam tylko głową. Siedzieliśmy na tarasie wpatrzeni w siebie i paliliśmy.
-Wiesz, że tęskniłam? - zapytałam. Ten nachylił się i pocałował mnie delikatnie. Odsunęłam się, odłożyłam nasze papierosy na popielniczce i usiadłam mu na kolanach. Zaczął całować moją szyję, a potem usta. Kiedy oddałam pocałunek poczułam jak się uśmiecha. Delikatnie wodziłam palcami po jego plecach. Kiedy w końcu oderwaliśmy się od siebie spojrzałam na niego.
-Jesteś kretynem, ale i tak cię kocham. - zaśmiałam się. Wziął mnie na ręce i zaniósł do salonu. Położyliśmy się na kanapie i przytuliliśmy. Myślałam tylko o tym jaka jestem szczęśliwa z nim. Tylko z nim i nikim innym.
-Zostajesz na noc? - szepnęłam.
-Jeśli tylko mogę, to pewnie. - pocałował mnie w głowę i wtulił się we mnie mocniej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz